Logotypy EOG

Projekt współfinansowany z Funduszy EOG w ramach programu Obywatele dla Demokracji

Logo Stowarzyszenia Mocni Razem Realizator projektu

Człowiek w wielkim mieście

Człowiek w wielkim mieście

Człowiek w wielkim mieście

Żyjemy obok siebie. Zabiegani, skupieni na własnych problemach, w ciągłym stresie. Współczesny świat wymaga od nas wielu poświęceń, dlatego coraz mniej czasu mamy dla drugiego człowieka. Tego tuż obok. Ile w tym jest prawdy – sprawdzili w ubiegłą sobotę uczestnicy Młodzieżowego Klubu Aktywności Obywatelskiej.

Bohaterowie wyobraźni

W pogoni za własnym sukcesem ludzie zapominają często o tym, co jest naprawdę ważne. Profesor Zimbardo chce nam o tym przypomnieć. W swoim „Projekcie Bohaterskiej Wyobraźni” stawia na budzenie pozytywnych postaw wśród młodzieży – empatii, reagowania na ludzką krzywdę, cywilnej odwagi. Inicjatywa ta pokazuje, że należy szukać w sobie Bohatera, będącego w stanie przeciwstawić się stereotypowemu myśleniu, bezmyślnemu podążaniu za grupą. Uświadamia nam, że każdy z nas ma wybór i to od nas zależy, jak postąpimy. Zimbardo pokazuje, że świat należy zmieniać od siebie samych, małymi krokami.

Choroba XXI wieku

Eksperci twierdzą, że współczesne społeczeństwo dotknięte jest tzw. znieczulicą społeczną. Obojętnie patrzymy na wszystko wokół nas – w tramwaju, w szkole, na ulicy. Nie próbujemy reagować na krzywdę drugiego człowieka. Stajemy się jedynie biernymi obserwatorami, którzy nie chcą „mieszać się” w prywatne życie innych osób. Justyna Niedźwiedzka lider Młodzieżowego Klubu Aktywności Obywatelskiej wspólnie z uczestnikami klubu zdecydowała się w ubiegłą sobotę sprawdzić, czy katowiczanie również cierpią na tę przypadłość: „Postanowiliśmy dokonać prowokacji, która miała pokazać reakcję ludzi na to, co się wokół nich dzieje. W grupie zachowujemy się inaczej, ta odpowiedzialność zostaje rozproszona, dlatego chcieliśmy zobaczyć, jak to jest z nami naprawdę”.

Bez znieczulenia

Uczestnicy prowokacji w samym centrum Katowic udawali, że coś złego im się dzieje. Pomysłów na to mieli mnóstwo – od bólu brzucha, poprzez zwykłe potknięcie, złamanie nogi, duszenie się aż po omdlenie. „Nie spodziewaliśmy się tak dużego odzewu ze strony ludzi – twierdzi Gosia, jedna z prowokatorek – Reakcje naprawdę były szybkie”. Na każdą z prezentowanych przez dziewczyny sytuacji ktoś odpowiadał. Katowiczanie nie pozostawali bierni wobec tego, co dzieje się wokół nich i starali się natychmiast pomóc uczestniczkom akcji. „Chyba nieprawdą jest, że Polacy cierpią na znieczulicę społeczną” – dodaje Gosia. „Reakcje następowały szybciej niż wśród społeczeństwa amerykańskiego” – twierdzi Justyna Niedźwiedzka.

Lepiej nie widzieć

Oczywiście, zdarzali się także ludzie, którzy nie podejmowali żadnego działania: „ Niektórzy udawali, że nie widzą, co się dzieje. Jedynie patrzyli i szli dalej”. Część osób robiła tak, ponieważ mieli nadzieję, że ktoś inny zareaguje, podejdzie. Nie chcieli brać na siebie odpowiedzialności za drugiego człowieka. W trakcie trwania akcji do dziewczyn przyłączył się Mikołaj – starszy mężczyzna, który również włączył się w prowokację. Zaczął udawać, że jemu także coś dolega. „Reakcja na zachowania pana Mikołaja była wolniejsza. Ludzie jakby bali się podejść” – twierdzi jedna z uczestniczek.
Prowokacja ta pokazała, że reakcja na krzywdę drugiego człowieka zależy od nas. To my – każdy z nas – wpływa na to, jakie jest społeczeństwo. Decyduje o tym, w jakim świecie żyjemy. Więc może warto szeroko otworzyć oczy?